Autor: Sportiwoda

  • Relacja z wyścigów łodzi turystycznych o puchar Zarządu Związku Gmin Jeziora Rożnowskiego

    Relacja z wyścigów łodzi turystycznych o puchar Zarządu Związku Gmin Jeziora Rożnowskiego

    W dniu 11-07-2009 odbyła się impreza motorowodna nad Jeziorem Rożnowskim i jak łatwo się domyślić w miejscowości Tęgoborze. Organizatorem był Nowosądecki Klub Motorowodny oraz Ośrodek Szkolenia Motorowodnego „Wodnik” Ze względu na rozpoczynający się sezon wakacyjny, organizatorzy obawiali się o frekwencję na zawodach, jednak jak można się domyślić udało się zgromadzić trochę łodzi na starcie.

    Ze względu na problemy sprzętowe (po tegorocznym pożarze), klasa JT-250 rozpoczęła, jako pierwsza wyścigi w systemie czasowym, na jednej łodzi. W tym systemie wszyscy zawodnicy mają takie same szanse i w tym przypadku liczy się głównie technika jaką reprezentuje sternik oraz jego waga.

    Warunki na wodzie były dobre stąd i szanse zawodników były bardzo wyrównane. Jakim wynikiem zakończyła się  ta część wyścigów, pokażemy poniżej w podsumowaniu imprezy.

    Następną grupą startujących, tak jak w poprzedniej edycji zawodów, była bardzo popularna klasa T 1000. Najczęściej jest ona najliczniej reprezentowana, ze względu na największą ilość łodzi z silnikami o pojemności do 1000 cm3. Popularność tej klasy podyktowana jest również tym, że można nimi pływać na podstawowym patencie sternika motorowodnego.

    W tej edycji zawodów nie było klasy T 2000, gdyż nie „uzbierano” odpowiedniej ilości łodzi z pojemnościami w przedziale 1000 – 2000 cm3. Tak więc zaraz po T 1000 rozpoczęły biegi łodzie w klasie OPEN. Ta klasa jest zazwyczaj najliczniej reprezentowana gdyż mogą w niej ścigać się łodzie bez ograniczeń rodzaju napędu i pojemności silnika. Zazwyczaj w klasie OPEN wyścigi są najciekawsze i najliczniej reprezentowane.

    WYNIKI WYŚCIGÓW MOTOROWODNYCH ŁODZI TURYSTYCZNYCH
    O PUCHAR ZARZĄDU ZWIĄZKU GMIN JEZIORA ROŻNOWSKIEGO

    Klasa młodzików –  JT 250

    1 Miejsce  –  Michał Ziółkowski
    2 Miejsce  –  Kasper Król
    3 Miejsce  –  Jakub Ziółkowski

    Klasa T 1000

    1 Miejsce  –  Michał Ziółkowski
    2 Miejsce  –  Wiesław Sojka
    3 Miejsce  –  Artur Król

    Klasa OPEN

    1 Miejsce  –   Paweł Depa
    2 Miejsce  –   Dariusz Roszkowicz
    3 Miejsce  –   Wiesław Sojka

    Zapraszamy na najbliższą imprezę 08-08-2009 do Tęgoborzy, będą to zawody o Puchar Prezesa Nowosądeckiego Klubu Motorowodnego.

  • WYPOŻYCZALNIA SKUTERÓW WODNYCH NAD JEZIOREM ROŻNOWSKIM W TĘGOBORZY

    WYPOŻYCZALNIA SKUTERÓW WODNYCH NAD JEZIOREM ROŻNOWSKIM W TĘGOBORZY

    Miło nam przekazać informację, że nad Jeziorem Rożnowskim pojawiła się kolejna atrakcja dla miłośników sportów motorowodnych.

    W Tęgoborzy można od sierpnia 2009 roku, wypożyczać skutery wodne i małe łodzie motorowe. Wypożyczalnia mieści się na terenie przystani Nowosądeckiego Klubu Motorowodnego w Tęgoborzy.

    Do dyspozycji są na dzień dzisiejszy dwa skutery o mocy ponad 130KM. Do prowadzenia tych jednostek, niezbędny jest patent starszego sternika motorowodnego. W sprawach szczegółowych należy się kontaktować  z biurem wypożyczalni: tel.(511) 760-515

    Życzymy miłej zabawy…..

  • ZŁOTY JUBILEUSZ MAGAZYNU SPORTÓW WODNYCH „ŻAGLE”

    ZŁOTY JUBILEUSZ MAGAZYNU SPORTÓW WODNYCH „ŻAGLE”

    Magazyn „Żagle” kończy w tym roku 50 lat. O złotym jubileuszu przypominają wszystkie tegoroczne numery pisma, opatrzone specjalnie zaprojektowanym logo. W publikowanych co miesiąc rocznicowych artykułach, redakcja opisuje historię czasopisma oraz przedstawia sylwetki osób, których praca, pasja i poświęcenie zbudowały tożsamość „Żagli” i pozwoliły im przetrwać do dzisiaj. O swoim przywiązaniu do pisma opowiadają znani i popularni, m.in. Mateusz Kusznierewicz, Roman Paszke, Kazimierz Kaczor. Obchody jubileuszu zaplanowano w najbliższą sobotę 8 sierpnia br. w Gdyni, podczas targów Wiatr i Woda. Po raz pierwszy poza Warszawą, redakcja „Żagli” przyzna doroczne nagrody im. Leonida Teligi. W tej, już 38., edycji „nagród Teligi” dodatkowo zostaną uhonorowane osoby szczególnie zasłużone dla magazynu oraz obecni pracownicy redakcji.

    Znani o „Żaglach”:
    Leszek Błaszczyk – zm. w 2008 roku, przez 25 lat (1965 – 1990) sprawował funkcję redaktora naczelnego „Żagli”. Wielki pasjonat żeglarstwa i wszelkich sportów wodnych. Był inicjatorem wielu akcji popularyzujących żeglarstwo, pionierem windsurfingu w Polsce, autorem setek reportaży i felietonów.

    „Żagle”: Co poczytujesz sobie za największy sukces „Żagli”?
    Leszek Błaszczyk: Sukcesów było wiele, ale niewątpliwie największym był – choć masowy – to jednak poradniczy charakter pisma o wysokim poziomie merytorycznym. Potrafiliśmy dotrzeć do bardzo szerokich kręgów żeglarzy, ale jednocześnie być niezależnym głosem środowiska w czasach niesprzyjających tej niezależności.

    Lokal redakcji był miejscem spotkań zarówno żeglarskiej elity, jak i czymś w rodzaju klubu, do którego mógł praktycznie przyjść każdy żeglarz ze swoimi problemami. Nie ułatwiało to bieżącej pracy, ale stwarzało niepowtarzalną atmosferę, nieosiągalną w dzisiejszych czasach w lokalu z przepustkami, ochroniarzami itp. Sukcesem była siła oddziaływania pisma. Na przykład mało kto pamięta, że to z inicjatywy „Żagli” powstała w  Polsce Komisja Windsurfingu, że wprowadzenie reflektorów radarowych na polskie jachty czy budowa pomostów w gdyńskim basenie żeglarskim z okazji „Operacji Żagiel 1974” i wiele innych pożytecznych przedsięwzięć nastąpiło w następstwie artykułów zamieszczanych w „Żaglach”. Dużym osiągnięciem była wychowawcza rola „Żagli”, zwłaszcza w stosunku do młodzieży. W zamieszczanej przez wiele lat rubryce mego pióra „Głos sternika” starałem się poruszać najistotniejsze, aktualne, palące problemy żeglarzy, sygnalizowane przez nich w bardzo licznych listach i telefonach do redakcji. Zawsze uważałem, że jeśli kolejny numer „Żagli” nie wywołał lawiny korespondencji, również krytycznej, to numer nie był udany. Dużym osiągnięciem była też nasza umiejętność pokazania wielokulturowych wątków żeglarstwa jako „sposobu na życie”. Mająca już kilkudziesięcioletnią tradycję Nagroda im. Teligi promująca żeglarską twórczość też jest przecież naszym ogromnym sukcesem.

    Fragment wywiadu z 2008 roku

    Mateusz Kusznierewicz – mistrz olimpijski i wielokrotny mistrz świata i Europy
    Moja przygoda z żeglarstwem zaczęła się w 1982 r. na przystani jachtowej w Giżycku. Tata opowiadał mi, że pierwszą łódką, na której pływałem, był jacht klasy Kos. Dwa lata później rodzice zapisali mnie na obóz żeglarski organizowany przez Yacht Klub Polski Warszawa nad Zalewem Zegrzyńskim. Miałem wtedy dziewięć lat. O żeglarstwie wiedziałem niewiele. Skupiałem swoją uwagę na fajnej atmosferze, frajdzie pływania po Zalewie, grach i zabawach. Nie wiedziałem nic o igrzyskach olimpijskich ani o historii polskiego żeglarstwa. Na tym pierwszym obozie usłyszałem nazwisko: Kania… Był to mój pierwszy idol, bo nasz trener śp. Leszek Pawlik powiedział nam, że to mistrz świata i żegluje często nad Zalewem Zegrzyńskim. Chciałem za wszelką cenę dowiedzieć się więcej i poprosiłem tatę, żeby mi coś opowiedział. Nie mogliśmy wtedy wygooglować tych informacji, bo nie było wtedy jeszcze Internetu. Pamiętam, że tata kupił mi miesięcznik „Żagle”. W poszukiwaniu informacji przeczytałem je wtedy od deski do deski, ale niestety nie było w nich nic o Zbyszku Kani. Prawda jest taka, że był to jeden z niewielu egzemplarzy „Żagli”, który przeczytałem w całości. Dlaczego? Bo wkrótce wyspecjalizowałem się w żeglarstwie regatowym i takich treści szukałem w „Żaglach”.

    W 1999 r. na prośbę redaktora naczelnego Waldka Heflicha zacząłem pisać do „Żagli”. Przez pięć lat relacjonowałem swoje zmagania w klasie Finn. Od 2005 r. piszę o żeglowaniu na Starze z Dominikiem Życkim w cyklu artykułów „Star – reaktywacja”. Cieszę się, że należę do zespołu „Żagli”. Gratuluję im 50-lecia i życzę pomyślnych wiatrów na kolejne pół wieku!

    Roman Paszke – wybitny żeglarz regatowy
    Pierwszy raz zobaczyłem „Żagle” na przystani w Starej Twierdzy Wisłoujście. Szary papier, kilka stron, zdjęcia jak w starym kinie… Wtedy to jednak był jedyny kontakt z żeglarskim światem. Można było dowiedzieć się, co słychać w porcie rybackim w Pucku i o regatach o Puchar Gryfa Pomorskiego. W Sopocie – w „Non-Stopie” grali Niebiesko Czarni, Czesław Niemen, Polanie, a na koncerty Animalsów biegaliśmy do Hali Stoczni. Było także molo, do którego nie można było dobijać… Z „Żagli” dowiedziałem się o szczegółach największej tragedii w dziejach regat – Fastnet Race 1979. Byłem ich uczestnikiem, ale nie zdawałem sobie sprawy, że to był najtragiczniejszy wyścig w dziejach żeglarstwa. Dzięki regulacjom bezpieczeństwa wprowadzonym potem przez RORC uniknięto wielu problemów, a Sydney – Hobart 1998 może dlatego nie był aż tak tragiczny…

    „Żagle” były zawsze: kiedy płaciliśmy frycowe na „Gemini”, pierwsze zwycięstwo, a niestrudzony Waldek (obecny naczelny) z Leonem (Popielarzem) ganiali za nami motorówkami i kręcili filmy. Zdjęcia Waldka to nasza historia. Później, na „MK Cafe”, z nami przeżywał drogę do sukcesu.

    „Żagle” kojarzą mi się też z czasem organizowania The Race. W redakcji znajdowałem wsparcie, a Krzysztof Siemieński, wtedy naczelny, zawsze – kiedy ogarniało mnie zwątpienie, czy uda się zebrać tak ogromne środki – mówił mi, bym „nie siał defetyzmu”. „Siemionowi”, który do dzisiaj jest mi przyjacielem, moja załoga i ja zawdzięczamy, że doszło do startu w tych regatach. Mam w Warszawie stałe miejsca pobytu. Tam wśród przyjaciół zawsze gdzieś na stole leżą „Żagle”. Teraz chciałbym, by popłynęły ze mną w następny rejs dookoła świata.

    Tomasz Holz – wiceprezydent Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej ISAF
    Rok 1960. Pierwsze kroki w magicznym świecie żagli. Żeglowanie wówczas jedynie na Wiśle. Masa czasu spędzana w SWOS-ie i historie wielkich rejsów, sławnych żeglarzy! „Żagle” pojawiły się razem ze Stefanem Wysockim, świetnym gawędziarzem. Były kopalnią fascynujących opowieści i skarbnicą wiedzy, tak trudno w tamtych czasach dostępnej. Pamiętam artykuły Czesława Marchaja traktujące o teorii żeglowania, które chłonąłem, niewiele z nich rozumiejąc… Redaktora naczelnego Leszka Błaszczyka poznałem później. To on  wspaniali ludzie, których wokół siebie, a raczej wokół „Żagli” zgromadził, byli twórcami sukcesu, jakim niewątpliwie stał się wtedy ten miesięcznik. Od tamtych czasów nie rozstaję się z „Żaglami”! Zawsze było w nich coś świeżego, pomimo mojego bezpośredniego udziału w światowych wydarzeniach żeglarskich i upływu czasu. Kroniki wspaniałych rejsów – Teliga, Baranowski; regaty Whitebread i Zyga Perlicki, Admiral’s Cup i Romek Paszke, żeglarstwo lodowe i Karol Jabłoński – by wymienić tylko niektórych… A potem ogromnie byłem dumny, znajdując w „Żaglach” opisy moich startów w różnych zakątkach świata. To próżność, wiem, ale miło. Dzisiaj cieszę się, znajdując kroniki startów naszych najlepszych, których karierom „Żagle” towarzyszyły. Nasi sławni – Cebula, Pont, Zocha, a z nimi Kowal, Andy… Gdzie można by znaleźć bogatsze zasoby wiedzy o żeglarstwie w jego różnych postaciach, o związanych z nim ludziach, o nowinkach technicznych w przekroju ostatniego półwiecza?! Brawo „Żagle”! I tylko tak dalej przez kolejne lat pięćdziesiąt!

    Kazimierz Kaczor – aktor
    Wiele lat temu tylko kilka kiosków „Ruchu” dostawało w Krakowie „Żagle”. Te wystane, wyczekiwane „Żagle” to, obok „Dookoła Świata”, najcenniejsze moje lektury tamtych lat. „Żagle” opowiadały o dalekich rejsach, np. Teligi, o Ludku Mączce, o Krzysztofie Baranowskim i Kubie Jaworskim, rozpalając moją wyobraźnię i przekonanie, że i ja mogę tam popłynąć – no bo skoro im się udało, to… Były kopalnią wiadomości z zakresu teorii żeglowania, czyli jak tu „…ułożyć grota, by współpracował z fokiem” – teraz to może i śmieszne, ale wtedy to odkrywanie nowych lądów – przynajmniej dla mnie. A porady doświadczonych żeglarzy, jak przedłużyć żywot drewnianej łódki (innych wtedy nie było), co to jest laminat, czy można np. omegę pomalować lakierem olejnym – to były porady z gatunku „być albo nie być”. Opisy nowego osprzętu żeglarskiego, którego nie mogliśmy co prawda mieć, ale wiedzieliśmy, jak wygląda i czemu służy. Nowe projekty łódek – takich „zrób to sam”, no, może z pomocą doświadczonego kolegi… Pisali Marchaj, Tobis, Workert, Głowacki, Pieśniewski, Milewski… I mój ulubiony „Głos sternika” – felieton przypominający, iż istnieją, przynajmniej w naszym światku żeglarskim, niepisane prawa dobrych obyczajów, podpowiadający, jak się zachowywać na wodzie i na biwaku, co to etyka żeglarska, głos (jak się dowiedziałem naczelnego Leszka Błaszczyka) podpowiadający, czym jest kultura osobista, umiejętność współżycia… Czy nie jest to nam i dziś potrzebne?

    „Żagle” od dobrych kilku lat mamy na europejskim poziomie, kolorowe, różnorodne tematycznie, czartery – krajowe i zagraniczne, przewodniki i opisy tras, nic tylko życzyć, by się dalej rozwijały przez następnych 50 lat!

    Asia Pajkowska – słynna polska żeglaraka
    „Żagle” po raz pierwszy czytałam jako bardzo mała dziewczynka, a miałam wtedy pięć lat. No, może nie czytałam, a raczej oglądałam obrazki, ale może właśnie te zdjęcia mnie zainspirowały… Moi rodzice mieli wówczas małą żaglówkę. Co roku na początku sezonu przeprowadzali naszego Motyla z Warszawy nad Zalew Zegrzyński. Żegluga odbywała się na holu Kanałem Żerańskim. Tamtego roku dorośli mieli jakąś huczną imprezę i ja musiałam sama sterować na całej trasie. Było to dość nudne – sterować za holownikiem… A na pokładzie leżały jakieś „Żagle”, więc chwyciłam za porzucony magazyn. Wciągnęło mnie i… Może tak to się zaczęło? Potem wielokrotnie miałam przyjemność współpracować z „Żaglami” i zaprzyjaźnić się ze wspaniałymi ludźmi, tworzącymi ten magazyn żeglarski. Ostatnio podczas swojego samotnego rejsu non stop dookoła świata nie miałam okazji czytać magazynu, ale mogłam za to wysyłać do redakcji króciutkie relacje. Kiedy wróciłam po mniej więcej dziesięciu miesiącach do Polski, zaraz rzuciłam się do lektury numerów z okresu mojej nieobecności. I jak zawsze – czytając „Żagle”, zapominam, co ważniejszego od czytania powinnam zrobić… Właściwie to osobiście wolę czytać „Żagle”, niż do nich pisać – mam dla redakcji napisać parę obiecanych tekstów z mojego samotnego rejsu, ale – zamiast zabrać się do pisania – zabieram się do czytania kolejnych zaległych numerów…Z okazji jubileuszu pozdrawiam serdecznie Redakcję i Czytelników!

  • Obóz żeglarski – poradnik jak wybrać organizatora?

    Obóz żeglarski – poradnik jak wybrać organizatora?

    Obozy żeglarskie, szkoleniowe- jak wybrać organizatora?

    W związku ze zbliżającymi się wakacjami, przedstawiamy kilka wskazówek dotyczących wyboru organizatora Waszego wypoczynku. Wbrew pozorom, nie jest to łatwa sprawa, ale zalecamy aby poświęcić trochę czasu teraz, tak aby Wasz wypoczynek był naprawdę udany……

    Jaki organizator?

    Po pierwsze zastanów się z kim jechać na obóz?
    Najlepiej wybierz ofertę organizatora, którego ktoś może Ci polecić. Jeśli Twój znajomy był na obozie żeglarskim i był zadowolony, to jest to najlepsza rekomendacja. Oferta jest sprawdzona. Przy wyborze oferty obozu żeglarskiego najpierw dokonaj selekcji organizatorów.

    Przede wszystkim sprawdź, czy organizator działa legalnie!
    Dowiedz się, czy organizator ma koncesję organizatora turystyki wydaną przez UKFiT, lub zezwolenie wojewody. Możesz to sprawdzić w tzw. Centralnym rejestrze zezwoleń np pod adresem internetowym: http://turystyka.crz.mg.gov.pl/index.html lub w wydziale spraw obywatelskich urzędu wojewódzkiego właściwego dla siedziby organizatora. Sprawdź, czy posiada polisę obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej organizatorów turystyki. Na Twoją prośbę powinien Ci ją okazać. Wysokość sumy gwarancyjnej MUSI być wyższa niż cena jaką zapłacisz za obóz. Te dwa warunki organizator musi spełniać koniecznie. Ma bowiem taki obowiązek na mocy prawa (Ustawa o usługach turystycznych Dz. Ustaw nr: 133 z 1997 roku z późniejszymi zmianami). Jeśli ich nie spełnia to działa nielegalnie. Nie możesz mieć żadnej pewności, co do imprezy i pieniędzy, które za nią zapłacisz.

    Zdecydowanie wystrzegaj się ofert najtańszych oferowanych przez małe, nieznane lub nowo powstałe firmy. Prawdziwą okazję prędzej znajdziesz w większej firmie poza sezonem lub w ofercie promocyjnej.

    Jaki rodzaj obozu?

    • Kiedy już dokonasz selekcji organizatorów przede wszystkim musisz zastanowić się czego oczekujesz?
    • Czy chcesz wyjechać na obóz żeby swobodnie wypocząć, pływać sobie rekreacyjnie i na luzie poznawać żeglarstwo?
    • Czy też chcesz pojechać na imprezę szkoleniową, gdzie przejdziesz intensywny kurs i na koniec zdobędziesz patent żeglarza jachtowego?

    Wystrzegaj się imprez mających łączyć wszystkie możliwe zalety w jednym. Jeśli np. ktoś proponuje Ci imprezę „turystyczno-szkoleniową” to ma ona mieć zalety i pływania turystycznego i kursu szkoleniowego.

    W rzeczywistości jadą na taki obóz zarówno osoby chcące zdobyć patent, takie które już ten patent mają i takie, które chcą spokojnie, swobodnie pożeglować traktując obóz jako wypoczynek.

    Na miejscu okazuje się, że część osób chce koniecznie jak najdłużej pływać, kręcić kółka na jeziorze i trenować do egzaminu, inni w tym czasie woleli by pochodzić po porcie – iść do miasta itp., na wodzie zaś wolą spokojnie żeglować od miejsca do miejsca zamiast po kilkanaście razy powtarzać manewry wymagane na egzaminie. Dochodzi wtedy do konfliktów i w zasadzie nikt nie jest do końca zadowolony.

    Jeśli nie chcesz jeszcze zdobywać patentu wybierz imprezę turystyczną – rekreacyjną. Najlepszy będzie rejs. Poznasz prawdziwe żeglarstwo. Żeglowanie co dzień po innym jeziorze, noclegi w kolejnych portach i na biwakach. Prawdopodobnie będziesz mieć okazję płynąć przez kanał, śluzę itp.

    Imprezy turystyczne

    Imprezy turystyczne, to wszelkie obozy, kolonie i rejsy, które mają inne cele niż zdobycie uprawnień. Nie są na nich prowadzone kursy na stopnie. Mogą mieć one bardzo zróżnicowany program – nastawiony na zwiedzanie, swobodne, rekreacyjne żeglowanie lub zdobywanie podstawowych umiejętności, jednak bez sformalizowanego kursu. Najczęściej po prostu łączą te wszystkie elementy różniąc się rozkładem akcentów na któreś z nich.

    Jeśli będzie to Twoja pierwsza przygoda żeglarska, to zastanów się nad imprezą typowo turystyczną. Nie będziesz od razu rzucać się w wir treningów manewrowych i przygotowań teoretycznych. Zobaczysz jak wygląda naprawdę żeglarstwo i jeśli Ci się spodoba pomyślisz o zdobyciu uprawnień.

    Wydaje się, że po obozie na którym zdobędziesz patent i tak nie będziesz od razu samodzielnie żeglować. Pewnie i tak pojedziesz raz, czy dwa na obóz zanim zdecydujesz się wziąć odpowiedzialność za jacht warty kilkadziesiąt tysięcy złotych i co najważniejsze kilkuosobową załogę. Przyjmując, że nie od razu będziesz samodzielnie pływać lepiej chyba zacząć od imprezy turystycznej i na obóz szkoleniowy pojechać już z pewnym doświadczeniem. Szkolenie będzie wtedy przebiegać sympatycznie i bez stresów, bo wiele będziesz już wiedzieć. Usystematyzujesz i doszlifujesz wiedzę aby bez trudu i zbędnego stresu zdać egzamin. Jeśli masz już za sobą żeglarskie doświadczenia, lub z innych względów wiesz na pewno, że chcesz zdobyć patent, to na pewno pojedź na obóz szkoleniowy.

    Wybierając rejs zwróć uwagę przede wszystkim na to co organizator oferuje za daną cenę.

    Kadra – upewnij się, że będzie to kadra z doświadczeniem i odpowiednimi kwalifikacjami. Na każdym jachcie powinien być instruktor ze stopniem co najmniej Sternika Jachtowego. Nie jest to wymóg formalny, ale większość dobrych organizatorów stawia takie minimalne wymagania. Jacht może samodzielnie prowadzić żeglarz jachtowy, ale ten stopień nie gwarantuje żadnego doświadczenia.

    UWAŻAJ jeśli ktoś zachęca Cię, że możesz od razu po rejsie zrobić patent żeglarza, a już za rok popłynąć za darmo jako kadra.
    Pomyśl co to naprawdę oznacza? Prawdopodobnie oznacza to, że i Twój „instruktor” zdobył patent w zeszłym roku, żeglował w życiu dwa, trzy tygodnie, a teraz ma odpowiadać za Twoje życie i zdrowie!

    Jachty. Cena rejsu zależeć powinna głównie od standardu jachtów na jakich się odbywa. Ceny czarterów jachtów są bardzo zróżnicowane w zależności od standardu. Najtańsze będą rejsy na jachtach otwarto pokładowych (nie posiadających kabin). Droższe na jachtach niższych klas turystycznych, najdroższe na nowoczesnych, luksusowych jachtach. Bardzo ważne jest też w jakim wieku i stanie są to jednostki, oraz jak są wyposażone. Zwróć uwagę czy w czasie rejsu będziesz spać w kabinie, czy być może w namiocie. Organizator powinien jasno zaznaczyć jeśli w kabinach jachtów nie ma miejsc dla wszystkich członków załóg. Taki rejs powinien należeć do zdecydowanie tańszych.

    UWAŻAJ jeśli na rejsie są jachty w bardzo różnym standardzie to pamiętaj, że możesz mieć szczęście i pływać na super łódce, ale może się też zdarzyć, że trafi Ci się dużo gorsza. Zdarza się, że w ofercie rejsu są przeróżne typy jachtów od Raji po Pegaza 737. Wtedy za sporą cenę część osób pływa na luksusowych jachtach, a część ogląda ich z zazdrością z pokładów o wiele skromniejszych łódek.
    Poniżej przedstawiamy systematykę podstawowych – najpopularniejszych jachtów spotykanych w Polsce na śródlądziu. Sprawdź jakie jachty są w ofercie danego organizatora i jaką cenę masz za nie zapłacić.

    Jachty otwarto pokładowe Omega, Trener, DZ (Dezeta)
    Skromne jachty podstawowych klas turystycznych Raja, Orion, Nash, Rambler, Kormoran, Venus, Mak 606,
    Jachty klas średnich Mak 707, Mak 666, Tes, Sasanka 620, Sasanka 660, Sportina 595, Aster, Pegaz 600,
    Jachty wyższej klasy Mors, Mors RT, Tango 730, Focus, Sasanka Viva, Sportina 620, Sportina 680
    Jachty luksusowe Twister 780, Twister 800, Tango 780, Pegaz 696, Pegaz 737, Pegaz 30, Pegaz 888,Janmor 28, Janmor 32, Tes 32, Maxus 33,

    Ważne jest również stan i wyposażenie jachtów. Należy zwrócić uwagę, czy jachty posiadają takie wyposażenia jak: silniki pomocnicze (zachodnie czy Radzieckie?), instalację elektryczną i elektryczne oświetlenie wnętrza, kuchenkę gazową, zlewozmywak, toaletę chemiczną. Są to elementy znacząco wpływające na standard jachtu.

    Akwen – zastanów się na jakim akwenie chciałbyś pływać. Najpopularniejsze i najbardziej godne polecenia są Mazury. Inne polskie akweny śródlądowe są o wiele mniej rozległe, mniej urozmaicone i lepsze raczej dla doświadczonych wędrowców żeglarskich. Na początek lepiej nie wybierać się na morze, wymaga to już pewnego przygotowania i hartu ducha.

    Imprezy szkoleniowe

    Imprezy szkoleniowe, to wszelkie formy kursów, które przygotowują do egzaminu na stopnie żeglarskie. Najbardziej popularną formą są:

    Stacjonarne obozy żeglarskie.

    Obóz taki odbywa się zazwyczaj w ośrodku nad jeziorem, lub zatoką. Uczestnicy zakwaterowani są w ośrodku, jedzą posiłki w stołówce i skupiają się wyłącznie na szkoleniu. W trakcie takiego obozu odbywa się zarówno kurs teoretyczny jak i praktyczny, a uczestnicy są kompleksowo przygotowywani do egzaminu na dany stopień. Zaletą tej formy jest duża intensywność i kompleksowość kursu. Podstawową wadą jest mały zakres doświadczenia jakie zdobywają uczestnicy, ograniczony do jednego akwenu i portu.

    Poza obozami stacjonarnymi kursy można prowadzić w przeróżnych innych formach uzależnionych od pomysłowości organizatorów i potrzeb uczestników. Najpopularniejsze z nich to:

    Rejsy szkoleniowe.

    To wędrowne formy. Czasami rejs poprzedzony jest kursem teoretycznym w postaci „lekcji” odbywających się przed wyjazdem, częściej w trakcie rejsu prowadzony jest i kurs praktyczny i teoretyczny. Uczestnicy mieszkają na jachtach i oprócz żeglarstwa na ich głowie są sprawy bytowe jak np. przygotowywanie posiłków. Poza tym oprócz szkolenia mają do pokonania trasę rejsu i nie mogą poświęcić całego dnia na szkolenie. Część teoretyczna zazwyczaj prowadzona jest na zasadzie nauki własnej z podręczników i warsztatów z instruktorami. Trudno jest prowadzić wykłady z powodu braku sal. Ogromną zaletą kursów w trakcie rejsów jest doświadczenie jakie zdobywają uczestnicy. Zazwyczaj poznają wiele jezior, kilka portów, uczą się praktycznego wykorzystania umiejętności. Mają szansę płynąć przez kanał, śluzę, biwakować przy brzegu itp. Wadą takiej formy szkolenia jest jego mała intensywność spowodowana mnogością innych zajęć poza szkoleniem.

    Kursy weekendowe.

    Właściwie wykraczają poza obszar tematu, ponieważ nie są obozami. Zajęcia prowadzone są na akwenach blisko miast. Uczestnicy przyjeżdżają w sobotę i niedzielę na zajęcia.

    Wybierając imprezę szkoleniową dowiedz się przede wszystkim o kadrę, sprzęt, program.
    W szkoleniu najważniejsze jest kto i jak je prowadzi. Dowiedz się jaka jest kadra i kto jest Kierownikiem Wyszkolenie Żeglarskiego (KWŻ). Wg przepisów musi to być osoba ze stopniem co najmniej Sternika Jachtowego i stopniem Instruktora Żeglarstwa (nie Młodszego instruktora). To są wymagania minimalne. Jeśli KWŻ ich nie spełnia szkolenie nie może się legalnie odbyć. Resztę musisz ocenić samodzielnie. Staż żeglarski i szkoleniowy, stopień żeglarski, przygotowanie pedagogiczne, itd.

    Sprzęt – czyli jachty na jakich odbywa się szkolenie. Sprawdź czy liczba jachtów jest równa liczbie załóg, czy też jachtów jest mniej i załogi pływają rotacyjnie. W niektórych ośrodkach szkolenie jest podzielone i część załóg pływa, a część w tym czasie uczy się teorii, lub ma inne zajęcia. Jest to niezbyt korzystne dla wyszkolenia. Jeśli każda załoga ma swój jacht, to jest niezależna i tok szkolenia można dopasować dokładnie do jej potrzeb. Jeśli trzeba więcej ćwiczyć na wodzie, to pływa się cały dzień, a teorię zostawia się na wieczór, lub dni deszczowe, czy bezwietrzne.

    Bardzo ważne jest jakie jachty są wykorzystywane w toku szkolenia. Wg aktualnych przepisów egzaminy odbywają się na jachtach kabinowych. Sprawdź, czy będziesz szkolił się na jachcie kabinowym – takim na jakim przyjdzie Ci zdawać egzamin. Częstą praktyką jest wykorzystywanie do szkolenia jednego, dwóch jachtów kabinowych i poza tym jachtów otwarto pokładowych (bez kabin – typu Omega, DZ, czy Trener). Czarter tych jachtów jest dla organizatora o wiele tańszy, ale dla Ciebie oznacza to mniejsze szanse jeśli trafisz na szkolenie na jacht otwarto pokładowy, a egzamin będziesz zdawać na kabinówce.

    Program – pamiętaj, że w programie szkolenia na stopień żeglarza jachtowego przewidziano 100 godzin zajęć praktycznych. Spędzając 8 godzin dziennie na wodzie (a jest to dużo) potrzeba na manewrówkę minimum 12 dni. Dodatkowy dzień na egzamin to jest 13. Do tego dochodzi jeszcze nauka teorii, więc aby zrealizować i tak skromny program szkolenia obóz musi trwać minimum 14 dni. Jeśli decydujesz się jechać na imprezę krótszą musisz się liczyć z tym że nie spełnia ona wytycznych Polskiego Związku Żeglarskiego i może zostać zakwestionowana jako kurs szkoleniowy.

    Każdy kurs musi być zgłoszony we właściwym Okręgowym Związku Żeglarskim. Możesz sprawdzić gdzie jest organizowany kurs i zadzwonić do odpowiedniego okręgu z pytaniem o opinię o organizatorze. (Większość podstawowych kursów organizowana jest na Mazurach. Delegatura Warmińsko – Mazurskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego:

    11-500 Giżycko, ul. Nadbrzeżna 15, tel./fax: 087 428 51 59)

  • Terminarz pozostałych imprez motorowodnych 2009 w Małopolsce

    Terminarz pozostałych imprez motorowodnych 2009 w Małopolsce

    W związku z dużą ilością zapytań odnośnie odbywających się imprez motorowodnych w Małopolsce – przedstawiamy skróconą formę terminarza pozostałych wydarzeń związanych z turystyką motorowodną i sportami motorowodnymi. W przypadku gdyby któryś z organizatorów chciał zamieścić ogłoszenie o planowanej imprezie – prosimy o kontakt.

    11-07-2009      Jezioro Rożnowskie – Tęgoborze
    „Dni Jeziora Rożnowskiego” – Wyścigi o Puchar Zarządu Związku Gmin”

    18-07-2009    „Błękitna wstęga Wisły” –  Kraków
    Zawody o Puchar Prezesa KBW Retman.
    Miejsce zawodów – okolice mostu Dębnickiego

    08-08-2009   Zawody o Puchar Prezesa Nowosądeckiego Klubu Motorowodnego
    Miejsce:  Jezioro Rożnowskie – Tęgoborze

    29-08-2009   VI Małopolski Zlot Łodzi Turystycznych
    Zakończenie sezonu motorowodnego 2009
    Zawody o Puchar Prezesa Małopolskiego Okręgowego
    Związku Motorowodnego i Narciarstwa Wodnego.

  • Zawody motorowodne w Tęgoborzy – relacja z imprezy 30-05-2009

    Zawody motorowodne w Tęgoborzy – relacja z imprezy 30-05-2009

    Relacja z zawodów motorowodnych 30-05-2009 w Tęgoborzy. Pomimo zapowiedzi załamania pogody na południu Polski, najbardziej wytrwali optymiści pojawili się w sobotę na przystani Nowosądeckiego Klubu Motorowodnego w Tęgoborzy. Jeszcze o godzinie 7.00 w Krakowie niebo było zaniesione ołowianymi chmurami z których co chwila siąpiło a temperatura nie przekraczała 8 stopni – my zdecydowaliśmy się jechać. W miarę jak zbliżaliśmy się do celu, pogoda zdawała się poprawiać.

    Około 9.30 pojawiliśmy się w Tęgoborzy i o dziwo – wyszło słońce. Na miejscu okazało się, że przez całą noc lało i dopiero rano się uspokoiło. Przez cały czas pojawiały nad jeziorem ciemne chmury, ale nie padało. Ku radości Organizatorów i naszej – wyszło słońce 🙂 Kilkanaście załóg w tym 5 łodzi ze Śląska odwołało swój przyjazd, nie wierząc w poprawę aury – oczywiście nie słusznie, gdyż optymizm w motorowodniactwie, to podstawa…

    O godzinie 10.30 organizator postanowił rozpocząć imprezę, nie licząc już na przyjazd, reszty załóg i została na maszt uroczyście wciągnięta bandera. Po krótkim przemówieniu Prezesa Małopolskiego Związku Motorwodnego i Narciarstwa Wodnego, Pana Waldemara Popławskiego i przywitaniu zawodników oraz kibiców,
    rozpoczęto przygotowania do pierwszych biegów.

    Godzina 11.00 i rozpoczynają się pierwsze biegi, na początek od klasy JT 250. Najmłodsi zawodnicy rozpoczynają wyścigi na jednym egzemplarzu łodzi (wyrównanie szans), gdyż większość uległa spaleniu podczas nieszczęśliwego pożaru na początku wiosny. Ogień strawił silniki, osprzęt i kadłuby łodzi będących w klubowym hangarze NZM. Trwa odbudowa bazy sprzętowej dla najmłodszych zawodników, ale niestety z powodu ograniczonych możliwości finansowych Klubu, proces odbudowy może trochę potrwać. Kibice i zawodnicy, postanowili wesprzeć starania odbudowy sekcji, wrzucając datki do symbolicznej skarbonki Klubu.

    Następną grupą rozpoczynającą swoje wyścigi, była klasa T 1000, którą reprezentowało 5 sterników ze swoimi łodziami o pojemnościach silników do 1000cm3.

    Ostatnią grupę, najbardziej liczną, której zmagania obserwowaliśmy, była klasa OPEN. Tu odbywały się najbardziej emocjonujące biegi, ze względu na bardzo wyrównane możliwości najszybszych łodzi, mogących pretendować do zajęcia pierwszego miejsca. Pojawiła się dobrze nam znana jednostka Marcina z Opola, triumfatora poprzednich zawodów w Tęgoborzy. Na starcie zauważyliśmy bardzo grożnego konkurenta na łodzi YAMAHA, z podwójnym napędem strugowodnym, oraz znanego nam zawodnika z szybką i lekką łodzią – bardzo ambitnie walczącego o punkty w klasyfikacji w poprzedniej edycji 02-05-2009.

    Nadeszła chwila rozpoczęcia biegu i załogi ruszyły na pole przedstartowe, flagi czasowe poszły w górę i rozpoczęła się procedura startowa…. ostatnie 10 sec i załogi wpływają w strefę startu (z której już nie ma odwrotu) flaga startowa w dół i wyścig ruszył…….

    [tg_masonry_gallery gallery_id=”4651″ layout=”contain” columns=”4″]

    Najważniejsze to w czasie startu zająć odpowiednią pozycję i nie pozostać zanadto w tyle stawki walczących zawodników. Odrobić straty wśród doświadczonych sterników o podobnych mocach łodzi jest bardzo trudne. Tak więc trafiony (nie spalony) start jest jednym z najważniejszych etapów wyścigu. Pózniej pozostaje tylko utrzymanie wywalczonej pozycji i nie zrobienie błędu technicznego w czasie nawrotów na bojach, gdyż tu najczęściej dochodzi do wyprzedzania….

    Po ostatnich biegach wyścigów, sędziowie udali się na podliczenie wyników. Cierpliwie czekaliśmy na ogłoszenie werdyktu, gdy okazało się, że trzeba zrobić jeszcze dwa biegi rozstrzygające. Jeden w klasie JT 250 i drugi w klasie OPEN. O ile pierwsze miejsce w OPEN-ie było znane, to drugie i trzecie trzeba było rozstrzygnąć dodatkowym wyścigiem. Po zakończeniu rozstrzygających biegów dodatkowych, mogliśmy udać się na dekorację zwycięzców w poszczególnych klasach.

    Zwycięzcy w klasie JT-250

    I miejsce Przemek Koszut
    II miejsce Kuba Ziółkowski
    III miejsce Michał Ziółkowski

    Zwycięzcy klasy T 1000

    I – miejsce Paweł Ziółkowski
    II – miejsce Wojciech Walczyk
    III – miejsce Artur Król

    Zwycięzcy w klasie OPEN

    I – miejsce Marcin Janicki
    II – miejsce Wiesław Sojka
    III – miejsce Piotr Wyrwa

    Do zobaczenia na następnej imprezie…..

  • Zawody motorowodne nad Jeziorem Rożnowskim – zapraszamy

    Zawody motorowodne nad Jeziorem Rożnowskim – zapraszamy

    W dniu 30 maja 2009 r. o godzinie 10.00 nad Jeziorem Rożnowskim, w Tęgoborzy odbędą się zawody motorowodne o Puchar Prezesa Zespołu Elektrowni Wodnych w Rożnowie.

    Program imprezy przewiduje wyścigi klasach:

    • JT 250
    • T-1000
    • Klasa OPEN

    W przypadku zgłoszenia większej ilości załóg, przewidziane jest poszerzenie klas o dodatkowe grupy (T-2000, STRUGA, Skutery) Organizatorem imprezy jest Nowosądecki Klub Motorowodny.

    W celu uzyskania dodatkowych informacji, prosimy o kontakt telefoniczny:

    Tadeusz Leśniak, tel.(696) 496-295
    Tadeusz Król, tel.(692) 055-436

    NKM informuje, że w przypadku załamania pogody, zawody mogą zostać przesunięte na inny termin, o czym oczywiście poinformujemy na naszych stronach… W razie jakichkolwiek wątpliwości dot. tematu pogody, prosimy o kontakt telefoniczny dzień przed planowanym terminem zawodów, celem uzyskania najświeższych informacji dot. organizowanej imprezy.

    Mamy nadzieję, że pogoda nie będzie gorsza, od tej, przedstawionej na poniższych zdjęciach:

    DSC_2960 DSC_2981 DSC_2906 (1) DSC_2769

    Zapraszamy wszystkich sympatyków sportów wodnych nad piękne i pogodne Jezioro Rożnowskie 🙂

  • MOTORÓWKA NA ADRIATYK – TRUDNY WYBÓR OPTYMALNEJ ŁODZI MOTOROWEJ…

    MOTORÓWKA NA ADRIATYK – TRUDNY WYBÓR OPTYMALNEJ ŁODZI MOTOROWEJ…

    Powoli zbliża się sezon urlopowy i wielu z naszych internautów zadaje nam pytania: – jaką łódkę motorową wybrać nad Adriatyk ? O ile pytanie wydaje się być proste, to odpowiedż na nie, jest niestety bardziej złożona.  W najbliższym czasie spróbujemy Wam pomóc w dokonaniu odpowiedniego wyboru, udzielić praktycznych rad dla motorowodniaków wybierających się pierwszy raz z własną łodzią nad piękny Adriatyk…..zapraszamy niebawem

  • Rozpoczęcie sezonu motorowodnego 2009 w Tęgoborzy

    Rozpoczęcie sezonu motorowodnego 2009 w Tęgoborzy

    W dniu 02-05-2009 o godzinie 10.00 w Tęgoborzy nad Jeziorem Rożnowskim odbędzie się uroczyste rozpoczęcie sezonu motorowodnego 2009. Organizatorem imprezy jest: Nowosądecki Klub Motorowodny. Zapraszamy wszystkich sympatyków – tym razem pogoda powinna dopisać 🙂

  • Uwaga – Pilna wiadomość dot. zakończenia sezonu 2008 w Tęgoborzy

    Uwaga – Pilna wiadomość dot. zakończenia sezonu 2008 w Tęgoborzy

    Uwaga – wiadomość z ostatniej chwili. 

    W związku z fatalnymi prognozami pogody na dzień jutrzejszy tj. 04-10-2008. Organizatorzy informują wszystkich zainteresowanych, że impreza zakańczająca sezon 2008, zostaje przeniesiona na niedzielę tj. 05-10-2008.

    Plan imprezy pozostaje bez zmian. W imieniu organizatorów Zapraszamy…. za niedogodności – przepraszamy, niestety na pogodę wpływu nie mamy….:-)